Maszyna do pisania i zamek z papieru.
Pluszowy słoń śpi na poduszce

17. Uprawomocnienie Twojego Dziecka z książki The Power of Validation

Odkryj, jak unieważnianie emocji niszczy dzieci. Dowiedz się jak lepiej komunikować i wychowywać szczęśliwe i zdrowe psychicznie dziecko.
Czym jest uprawomocnienie? Czym unieważnienie? Dlaczego tak trudno nam uprawomocnić własne dziecko? Przykłady i podpowiedzi.

Ps. Internet zażyczył sobie tekstu, zatem powstał, nie jest to to samo co w podcaście wiec pewnie dogram kiedyś taką drugą wersję bo temat ultra ważny.

jak nie wychować neurotyka (bez gwarancji)

O emocjach, które „nie są prawdziwe”, czyli o wielopokoleniowej tradycji unieważniania wszystkiego.

Czapka w lipcu a terapia w listopadzie

Stoisz z dzieckiem na przystanku. Lekki wiatr, słońce wygląda zza chmur – dość nieśmiało, fakt, więc sprawdzasz telefon: 22 stopnie. Czyli lekko i przyjemnie jak w reklamie jogurtu. Ty z powagą sądu ostatecznego oznajmiasz: załóż kurtkę, na pewno ci zimno!
Potomek, świeżo po odkryciu, że jego ciało to jego ciało, patrzy na ciebie z mieszaniną litości i dezorientacji, i mówi spokojnie:
Ale ciepło mi.

Ty, strażnik obyczaju, pogody i temperatur subiektywnych, trwasz przy swoim. I proszszsz unieważnianie emocji nawet z bonusem bo zarazem unieważnianie doznań somatycznych.

Ale nie wiń się zbyt mocno bo wszyscy to robimy, nawet specjaliści zdrowia psychicznego, ba! Nawet specjaliści DBT którzy tłuką uprawomocnienie dzień i noc.

jak działa Unieważnianie w rodzinach

Z pokolenia na pokolenie przekazujemy sobie pałeczkę niewidzialnego maratonu: wiem lepiej, co czujesz, w końcu rodziłam Cię 20 godzin bez znieczulenia i nawet nie pisnęłam. Od nieskończoności wmawiano nam a my dalej wmawiamy naszym następcom że:

  • to nie głód, tylko nuda,
  • to nie smutek, tylko ciśnienie
  • to nie złość, tylko zła pogoda
  • To nie miłość to urojenie

to się ciągnie od czasów prehistorycznych.  

  • Daj spokój to żadna tam bogini płodności za dużo mamuta zjadłeś?
  • Jaka depresja? To świetna do modlitwy zaduma.
  • Potem histeria maciczna, lenistwo proletariatu albo
  • ulubione lata 90 i brak wdzięczności za etat.

Skutki emocjonalnej inwalidacji

Efekty? Pełne gabinety psychoterapeutów, by uzdrowić swoje wewnętrzne dziecko… A kto uleczy wreszcie zewnętrznego dorosłego?

Unieważnianie: zasiać chaos, lęk i obłęd

Dwulatek, cały rozdygotany, patrzy na Ciebie oczami zbitego spaniela, bo właśnie musiał pożegnać ukochanego misia. W jego świecie to jak dla dorosłej osoby powódź, bankructwo, choroba. I wtedy co mówimy?
No przestań, nic się nie stało.
Brzmi znajomo? Może niewinnie? Tak naprawdę to emocjonalny gaslighting*

Tylko że nic się nie stało to dla rozwijającego się mózgu zaprzeczenie rzeczywistości. Gaslighting od kołyski: mówisz dziecku, że to, co czuje, nie istnieje. Przykład: dwulatek zalewa się łzami na widok zabranego cukierka, a ty wyjeżdżasz z: No przestań, nic się nie stało!
Świat się prostuje, a maluch wyrośnie na opanowanego prawnika. Niestety…

Mózg dziecka – nie robi sobie żartów

Z punktu widzenia neurobiologii, mózg dziecka w wieku do 5 lat to emocjonalne laboratorium. Układ limbiczny — zwłaszcza ciało migdałowate — działa na pełen etat, rejestrując każdą stratę, każde zignorowanie, każde nie przesadzaj. Jednocześnie kora przedczołowa, odpowiedzialna za regulację emocji i logiczne myślenie, jest jeszcze we wczesnym stadium dojrzewania (Thompson & Nelson, 2001). Mówiąc prościej: dziecko czuje wszystko do kwadratu, a nie ma jak sobie z tym poradzić. I wtedy bardzo, bardzo potrzebuje, żeby ktoś to nazwał, uznał i przytulił

Dlaczego mówimy „nie przesadzaj” i co to robi z relacją?.

Jeśli tak nie robimy tylko mówimy: przestań, nie ma się czym przejmować — to jakbyśmy mówili: nie ufaj temu, co czujesz, nie możesz ufać swoim emocjom, myślom, nie możesz ufać sobie. Dodatkowo zaczyna sądzić, że jest popsute, bo – uwaga – czuje coś niedozwolonego.

Nie przejmuj się! Czyli wsparcie z mema

Ach, pokolenie: wszystko będzie dobrze, znajdziesz sobie kogoś lepszego, tego kwiatu pół światu. Pewnie, a teraz wyobraź sobie, że właśnie ktoś wyrwał ci serce przez nos i jeszcze każe się uśmiechać do selfie. Zresztą, nie jesteś odosobniony – każdy smutek w naszym świecie wymaga natychmiastowej naprawy: Nie płacz, uśmiechnij się, nie ma problemu, nie bądź głupiutki!
Obłęd? tak. Ale taki społecznie akceptowalny. Nikt przecież nie chce mieć w domu marudy, która wiecznie: coś czuje. Zresztą, czy naprawdę „masz powód”, żeby być nieszczęśliwym w dwudziestym pierwszym wieku? Halo! Spójrz przez okno: dzieci w Afryce… Tak, ten argument zawsze na czasie, nigdy się nie starzeje zupełnie jak twoje potrzeby emocjonalne.

Ignorowanie – cicha broń masowej destrukcji psychiki

Są tacy, co szczycą się „cichym wychowaniem”. To ci, którzy odpalają telefon, gdy dziecko prowadzi monolog wszechczasów na temat życia mrówek. Ignorowanie działa, powoli, jak wytrwały termit zjadający mosty – niestety, te mosty prowadzą prosto do serca. Brak uwagi, obecności, poczucia bycia ważnym, kochanym, widzianym! Nic dziwnego że potem taka osoba uzależnia się od uwagi innych

Krytykowanie i wyśmiewanie dziecka przy innych. Stań obok i słuchaj: On zawsze taki egoistyczny, Znowu się wygłupił, ha ha ha, i koleżanka się śmieje!
Bonus: natychmiastowy zastrzyk wstydu i zaginiona asertywność na resztę życia. No, chyba że potem twoje dziecko odkryje terapię DBT i wszystko wróci do normy (Podobno. Zależy od systematyczności).

Jak nie zabić w dziecku człowieczeństwa

Wiesz, co jest gorsze niż rodzic, który zawsze wszystko wie najlepiej? Rodzic, który nie próbuje niczego zrozumieć. Uprawomocnienie to nie jest żadne tam „bezstresowe wychowanie”, o którym ciągle wszyscy straszą. To po prostu bycie człowiekiem: obecność, słuchanie, odzwierciedlanie tego, co twoje dziecko czuje, nawet jeśli tobie się wydaje, że: serio, płaczesz po chomiku? No płacze. I ma do tego prawo.

Działa to w prosty sposób: dzielisz się swoją obecnością, słuchasz, odzwierciedlasz (czyli mówisz: widzę, że jesteś smutny, bo szkoła była ciężka zamiast nie przesadzaj, ja w twoim wieku…), zgadujesz emocje, jeśli dziecko nie potrafi ich nazwać (domyślam się, że sprawa z przyjaciółką cię zabolała?), rozumiesz w kontekście przeszłości (nic dziwnego, że boisz się roweru po ostatnim upadku!). W skrócie: dajesz dziecku prawo do przeżyć. Tak, jakby było człowiekiem, a nie testowym alpha robotem.

nie ma happy endu, ale jest szansa

Nie będę ściemniać: to nie jest przepis na dorosłe życie bez trosk. Lęki, kompulsje i rozważania o sensie istnienia raczej i tak się przytrafią, bo taki nasz klimat i taka nasza genetyka. Ale jest szansa, że wychowując dzieci z odrobiną empatii i uprawomocnienia, zrobimy im mniej tego psychologicznego bałaganu na start. Przynajmniej o jedno pokolenie mniej do naprawy w gabinetach. A do tego bonus: może kiedyś własne wnuki będą nas traktować jak ludzi, a nie jak: tych, którzy nigdy nie słuchali.

Do usłyszenia,
a jeśli płaczesz – śmiało, JA to rozumiem.

Polecam również książkę: The Power of Validation Karyn D. Hall oraz Melissa H. Cook jeśli chcecie wiedzieć jeszcze więcej, na Jej podstawie powstał ten odcinek.


  1. Termin gaslighting pochodzi z filmu Gaslight z 1944 roku, gdzie mężczyzna tak długo manipuluje swoją żoną, podważając jej postrzeganie rzeczywistości (w tym dosłownie przygaszając światło w domu), że kobieta zaczyna sądzić, że traci rozum. Dziś w psychologii gaslighting oznacza systematyczne kwestionowanie czyjegoś doświadczenia emocjonalnego lub poznawczego: „To się nie wydarzyło”, „Nie pamiętasz dobrze”, „Jesteś przewrażliwiona” (Stern, 2007). ↩︎
Vivian Fiszer
Vivian Fiszer

psycholog i terapeutka DBT, prekursorka Terapii Dialektyczno-Behawioralnej w Polsce. Założycielka i pierwsza Prezeska Polskiego Towarzystwa Terapii Dialektyczno-Behawioralnej (PTDBT). Specjalizuje się w psychoterapii III fali (DBT, ACT, CFT) oraz pełni funkcję wiceprezeski Fundacji BPD. Wykładowczyni DBT na studiach podyplomowych Uniwersytetu SWPS. Autorka portalu EmocjePro, ekspertka w zakresie zaburzeń osobowości, impulsywności i regulacji emocji.

Artykuły: 304